©2026 Wszelkie prawa zastrzeżone
Zatrzymanie przemocy nie zapewni ofierze i jej dzieciom powrotu do równowagi.
Wyzwalanie się z traumatycznej sytuacji jest procesem, który wymaga przejścia przez wszystkie jego etapy, by można było mówić o zdrowiu i funkcjonalnym systemie rodzinnym.
Najważniejszą kwestią, nad którą pracuje osoba pomagająca ofiarom przemocy w rodzinie, jest zapewnienie im bezpieczeństwa poprzez dążenie do zatrzymania przemocy. Temu problemowi poświęcona jest zasadnicza część pracy z osobą doświadczającą przemocy i całym systemem rodzinnym, jaki tworzy ona wraz z dziećmi.
Psychologowie i inni „pomagacze” często wpadają w pułapkę uproszczenia: kiedy osoba doświadczająca wcześniej przemocy nie jest już na nią narażona, zwykle oznacza to dla nich koniec udzielanej pomocy. Doświadczenia kliniczne pokazują jednak inną rzeczywistość. Po zakończonym urazie ofiara nie jest w stanie wrócić do równowagi, zaburzone jest też funkcjonowanie całego systemu rodzinnego. Często, szczególnie po ustaniu przemocy w rodzinie, zaczynają się ujawniać rozmaite problemy i dysfunkcje.
Dlatego warto odpowiedzieć sobie na pytania:
Podstawowym warunkiem odzyskania równowagi u osób doświadczających przemocy jest jej zatrzymanie. Doświadczenia kliniczne pokazują różne powody zatrzymania przemocy i jego skutki dla funkcjonowania systemu rodzinnego.
Krystyna1) doświadczała przemocy od początku małżeństwa. Mąż nadużywał alkoholu. Miał dwa wyroki za znęcanie fizyczne i moralne nad rodziną (żoną i dwójką dzieci). Przemoc polegała na wyzwiskach, straszeniu, grożeniu, niesłusznych oskarżeniach o zdradę, jak również aktach fizycznej agresji: biciu, kopaniu, szarpaniu. Kobieta zgłosiła się na terapię jeszcze przed podjęciem jakichkolwiek działań prawnych zmierzających do penalizacji przemocy, była po orzeczeniu rozwodu. Po rozwodzie mąż obiecał poprawę i jakiś czas utrzymywał abstynencję, w wyniku czego Krystyna na nowo podjęła wspólne życie z nim, wierząc, że się zmieni. Pacjentka zgłosiła się po pomoc w sytuacji nasilonej przemocy ze strony męża, lęku o siebie i dzieci. Przy wsparciu i różnego rodzaju interwencjach prawnych zmierzających do zatrzymania przemocy, kobieta doprowadziła do tego, że były mąż dostał 2 wyroki za znęcanie, nakaz leczenia odwykowego i sprawę o podział majątku. Te działania nie zatrzymały aktów agresji fizycznej i pacjentka wraz z dziećmi wyprowadziła się do zakupionego na kredyt mieszkania w celu zapewnienia sobie i dzieciom fizycznego bezpieczeństwa. Po jakimś czasie otrzymała informację, że jej były mąż nie żyje. Powodem śmierci były prawdopodobnie powikłania choroby alkoholowej.
Krystyna odczuła wyraźną ulgę po śmierci męża, choć w początkowym okresie powróciły nasilone objawy lęku, depresji, nastąpił powrót do wcześniejszych traumatycznych przeżyć związanych z 15-letnim urazem, jakim było doświadczanie przez nią przemocy. Po śmierci męża kobieta wróciła z młodszym dzieckiem do domu, starsza córka pozostała w mieszkaniu wraz ze swoim chłopakiem. Młodsza, 5-letnia córka cierpiała na stany lękowe, starsza miała depresję. Ale Krystyna nie poddawała się, podjęła studia prawnicze, by – jak to mówiła wprost – „nieść pomoc innym kobietom doświadczającym przemocy”.
System rodzinny po śmierci sprawcy rozpadł się. Powodem tego było przedwczesne dojrzewanie starszej córki. Jeszcze przed maturą zamieszkała z chłopakiem, który prezentował podobne patologiczne zachowania jak jej ojciec: nadkontrolę, chorobliwą zazdrość, agresję słowną.
W rodzinie Kasi, 16-letniej dziewczynki, która została skierowana na terapię, było pięcioro dzieci. Ojciec Kasi znęcał się fizycznie i moralnie nad rodziną (miał wyrok z art. 207 k.k.), ponadto został skazany prawomocnym wyrokiem za czyny lubieżne wobec Kasi i jej starszej siostry. W momencie zgłoszenia się córki na terapię przebywał w zakładzie karnym. Kasia po ujawnieniu kazirodztwa została umieszczona, na prośbę matki, w katolickim zakładzie wychowawczym, z powodu trudności w nauce i zachowań autoagresywnych. Spotkanie terapeutów z matką i trzema córkami (druga z wykorzystywanych seksualnie przez ojca dziewczynek odmówiła udziału w spotkaniu) ujawniło występowanie następujących dysfunkcji systemu rodzinnego i poszczególnych jego członków:
Ten przypadek potwierdza tezę, że nie zawsze zatrzymanie przemocy i penalizacja sprawcy powoduje przywrócenie porządku w rodzinie i równowagi u poszczególnych członków systemu. Z systemu został wyeliminowany nie tylko sprawca przemocy, ale też jedna z osób skrzywdzonych (umieszczenie Kasi w zakładzie wychowawczym).
Zofia doświadczała w trakcie trwającego 17 lat małżeństwa przemocy fizycznej i psychicznej ze strony męża. Po 17 latach związku małżeńskiego mąż oświadczył, że odchodzi, w szybkim czasie znalazł sobie inną partnerkę i miał z nią dziecko. Początkowo Zofia mieszkała z dwoma synami (16 i 17 lat). Kiedy chłopcy byli mniejsi, wielokrotnie byli świadkami agresywnych zachowań ojca w stosunku do matki i stawali często w jej obronie. Od momentu wyprowadzenia się ojca z domu Zofia zaczęła mieć problemy wychowawcze z chłopcami, którzy – jak to określiła na spotkaniu z psychologiem – zaczęli zachowywać się jak ojciec. Synowie często zakłócali spokój i porządek domowy, zagrażali Zofii. Kobieta parokrotnie, mimo poczucia winy, interweniowała w związku z zachowaniem chłopców na policji. Po pół roku synowie wyprowadzili się do ojca, który mieszkał w hotelu. Od tego czasu Zofia straciła z nimi jakikolwiek kontakt psychiczny. Mąż od czasu wyprowadzenia się z domu i zabrania dzieci do siebie dalej dręczył Zofię – co chwilę wytaczał jej nowe procesy sądowe: oskarżył ją o znęcania się nad dziećmi, złamanie tajemnicy jego korespondencji, przywłaszczenie pamiątek dzieci, wnosił wiele spraw o świadczenia alimentacyjne na rzecz synów. We wszystkie procesy angażował chłopców, którzy „językiem ojca” oskarżali matkę o wskazane wykroczenia i przestępstwa.
Zofia na spotkaniach terapeutycznych z psychologiem była pełna żalu, poczucia krzywdy, złości i winy.
Bardzo często zadawała sobie i psychologowi pytania: „Dlaczego dzieci zamieszkały u ojca? Co ja im złego zrobiłam? Jak one mogły mi to zrobić, przecież widziały, jak on nas wszystkich krzywdził? Dlaczego on (mąż) mi nie da spokoju?”.
Przypadek Zofii pokazuje, że odejście sprawcy i zatrzymanie przemocy gorącej nie jest wystarczającym warunkiem do przywrócenia równowagi ofierze i systemowi rodzinnemu. Niskie poczucie własnej wartości, lęk przed sprawcą wywołały u dzieci Zofii konieczność i potrzebę identyfikacji z agresorem. Spostrzegały matkę jako osobę słabą i to ją właśnie obwiniały za rozpad związku rodziców. Ojciec stał się dla nich źródłem poczucia mocy i zaspokajania potrzeby akceptacji. Odejście sprawcy w tym przypadku ujawniło całą dysfunkcjonalność systemu i słabość poszczególnych jego członków. Sprawca odszedł, ale wychował kontynuatorów niszczenia – swoich synów, których intensywnie „uczył” zachowań przemocowych wobec matki i stosował wobec nich wszelkie techniki związane z wywieraniem wpływu.
Przywrócenie porządku i powrót do równowagi rodziny po przebytym urazie jest, jak pokazują doświadczenia kliniczne, w większości przypadków niemożliwy.
Oto niektóre z powodów takiego stanu rzeczy:
Warunkiem koniecznym i niezbędnym do przywrócenia porządku jest niewątpliwie odtworzenie i przepracowanie historii urazu, tak jak go widzą i przeżywają poszczególni członkowie systemu. Zatrzymania przemocy nie należy traktować jako wystarczającej sytuacji, która miałaby zapewnić ofierze i jej dzieciom powrót do równowagi. Wyzwalanie się z traumatycznej sytuacji jest procesem, który wymaga przejścia przez wszystkie jego etapy, by można było mówić o zdrowiu i funkcjonalnym systemie rodzinnym.
Judith L. Herman (1998) zwraca uwagę na następujące etapy wyzwalania się z traumy, jaką jest przemoc:
Terapia osób doświadczających przemocy i ich rodzin bardzo często kończy się w sytuacji odzyskania bezpieczeństwa. Terapeuci uznają, że jest to warunek wystarczający do odzyskania równowagi. Niekiedy wręcz nie mają pomysłu na dalszą pracę z pacjentem, a zwłaszcza całym systemem rodzinnym i dziwią się, że właśnie po ustaniu przemocy następuje zachwianie równowagi całego systemu. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że w sytuacji zmiany warunków funkcjonowania systemu, dotychczas działające skutecznie mechanizmy przystosowawcze wykształcone po to, by „radzić” sobie w sytuacji przemocy, stają się bezużyteczne.
Judith L. Herman podaje etapy odzyskiwania równowagi, które można wykorzystać do pracy z całym systemem rodzinnym:
Powrót do zdrowia oznacza nie tylko przepracowanie przeszłości, ale również rozwój (Pickering, Ackerman, 2003), zarówno w funkcjonowaniu jednostki, jak i całego systemu. Rodzina, w której już nie występuje przemoc, która jednak dalej rządzi się wcześniejszymi regułami funkcjonowania występującymi w sytuacji gorącej przemocy, nie spełnia kryteriów powrotu do równowagi. Odzyskanie zdrowia jest procesem wyznaczanym możliwością wyboru, wymaga przemian zarówno w funkcjonowaniu poszczególnych osób, jak i całego systemu. To także życie w teraźniejszości mimo czasowej obecności złych wspomnień. Oznaką zdrowienia jest niewątpliwie pozbycie się lęku, przepracowanie żalu po tym, co się działo, uporanie się z powracającymi wspomnieniami urazowego doświadczenia, to możliwość wybaczenia zarówno sprawcy, jak i poszczególnym członkom systemu, sobie nawzajem (Pickering, Ackerman, 2003).
Trudno o jednoznaczną odpowiedź na pytanie, czy możliwy jest powrót rodziny do równowagi po przebytym urazie. Rozmiar destrukcji i wiele doświadczeń klinicznych skłania do wysnucia pesymistycznego wniosku, że powrót do stabilizacji, czy nawet niekiedy budowanie tej stabilizacji, jest procesem żmudnym i bardzo często nierealnym, szczególnie w sytuacji, gdy zatrzymanie przemocy wiąże się z eliminacją jednego z członków systemu – sprawcy przemocy. Zawsze bowiem system po wyłączeniu jednego z jej członków, będzie systemem niepełnym, i choćby z tego względu dysfunkcyjnym. Gdy sprawca przemocy pozostaje w rodzinie, powrót do równowagi wymaga przemiany osoby stosującej przemoc w obszarze behawioralnego, emocjonalnego i społecznego funkcjonowania, a to w praktyce dzieje się bardzo rzadko.
Składam serdeczne podziękowania mgr Arlecie Kubickiej za cenne uwagi, które pomogły mi w napisaniu tego tekstu.
Bandler R., Grinder J., Satir V. (1999). Zmieniamy się wraz z rodzinami. O zdrowej komunikacji, GWP: Gdańsk.
Barbaro B. (red.) (1994). Wprowadzenie do systemowego rozumienia rodziny, Collegium Medicum UJ: Kraków.
Browne K., Herbert M. (1999). Zapobieganie przemocy w rodzinie, PARPA: Warszawa.
Feldman L. (1996). Łączenie terapii indywidualnej i rodzinnej, GWP: Gdańsk.
Herman Judith Lewis (1998). Przemoc. Uraz psychiczny i powrót do równowagi, GWP: Gdańsk.
Herzberger S. D. (2002). Przemoc domowa. Perspektywa psychologii społecznej, PARPA: Warszawa.
Madanes C. (1999). Seks, miłość i przemoc. Psychoterapia sprawców i ofiar, GWP: Gdańsk.
Pickering S. E., Ackerman R. J. (2003). Zanim będzie za późno. Przemoc i kontrola w rodzinie, GWP: Gdańsk.
Satir V. (2000). Terapia rodziny, GWP: Gdańsk.
Sęk I. (2001). Wprowadzenie do psychologii klinicznej, Wydawnictwo Naukowe Scholar: Warszawa.
B. B.-K.