©2026 Wszelkie prawa zastrzeżone
Anka Staszewska, Ireneusz Kaczmarczyk
Sposób kierowania ośrodkiem w Pruszkowie łączy w sobie umiejętność wykorzystania jego misji do budowania zespołu, tworzenia etosu i wpływania w ten sposób zarówno na skuteczność leczenia, jak i na satysfakcję pracowników. Jego podstawą jest ugruntowane już przekonanie, że ...
Najważniejszy jest człowiek
Tradycja lecznictwa odwykowego jest w Tworkach tak długa, jak cała powojenna historia Szpitala Psychiatrycznego. To zobowiązuje. Dlatego zmiany w lecznictwie odwykowym, jakie zaszły w Polsce w ciągu ostatnich lat, wpłynęły zasadniczo na współczesną historię pruszkowskiego szpitala. A to za sprawą PARPY. Agencja w 1998 roku podpisała z dyrektorem szpitala w Pruszkowie porozumienie, na mocy którego szpital zobowiązał się do wprowadzenia zmian umożliwiających stosowanie w placówce odwykowej nowoczesnych metod leczenia, a PARPA zadeklarowała, że przez pięć lat będzie dofinansowywać niezbędne inwestycje i realizację programu terapeutycznego. Na szefa placówki Agencja zarekomendowała Jagodę Fudałę, która wcześniej tworzyła zręby nowoczesnego lecznictwa odwykowego w systemie zakładów penitencjarnych. Zmiany były konieczne.
- Pracuję w lecznictwie od wielu lat - mówi Krzysztof Psula, instruktor terapii uzależnień w Pruszkowie - w USA widziałem wspaniałe ośrodki, marzyłem, aby w podobnych pracować. Kiedyś unikałem tego miejsca, znałem je, widziałem metody tutaj stosowane...
- Jeszcze zanim pojawił się nowy kierownik, podjęłam decyzję o zmianie miejsca zamieszkania i pracy - wspomina Małgorzata Wodecka, jedna z dwóch sekretarek medycznych placówki - Pierwsza rozmowa z Jagodą Fudałą, kilka lat temu, zdecydowała, że zostałam. Już dwa następne tygodnie utwierdziły mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłam.Wiedziałam już bowiem, że ...
wszystko się zmieni
Ośrodek nie przypomina dziś w niczym tego sprzed kilku lat. Został gruntownie wyremontowany, ocieplony, podłączony do miejskiej kotłowni. Oddział stacjonarny w Pruszkowie przewidziany jest na 65 osób (w tym 15 kobiet). Pacjenci śpią w 2-5 osobowych pokojach, do dyspozycji mają kuchnię, jadalnię, salę do "cichej pracy", gabinet zabiegowy i lekarski, siedem sal do terapii grupowej, dziewięć gabinetów psychoterapii indywidualnej. Przeprowadzenie takiego remontu w budynku, którego powierzchnia wynosi 1500 m. Kwadratowych, nie było łatwe. Bez pomocy z PARPY i okolicznych gmin, które kierowały na leczenie najwięcej pacjentów, nie byłoby to możliwe. Spośród stu gmin, jedna trzecia zdecydowała się pomóc. Samorządowcy zrozumieli bowiem, że inwestując w ośrodek, inwestują w swoich mieszkańców. Gminne komisje przeznaczyły środki na remont i doposażenie sal terapeutycznych, pokoi pacjentów, łazienek, stołówki. Zakupiono nowe meble, a łóżka - z profilowanymi materacami - podarowali pacjentom Niemcy. Zmieniała się więc baza, ale jednocześnie , co równie ważne, zmieniał się profil ośrodka. Wcześniej leczenie miało charakter medyczny.
- Zmienialiśmy warunki i zasady terapii. - wspomina Jagoda Fudała - Stworzyliśmy nowy regulamin, bardziej surowy w stosunku do poprzedniego. Pacjenci narzekali, ale podpisywali nowe kontrakty i stosowali się do zasad. Terapeuci - ponieważ w większości mieli ukończone STU - podobnie myśleli o tym, co pacjentowi służy, a co nie. Tu byliśmy zgodni...
Zmieniał się wygląd ośrodka, program, zespół, system pracy, zmieniała się atmosfera i panujące tu...
zasady
Obok regulaminu i warunków obowiązujących pacjentów pojawił się również wspólnie wypracowany kodeks etyki zawodowej, pod którym podpisali się wszyscy pracownicy.
- Prawie nad każdym zapisem kodeksu toczyliśmy długie dyskusje, ale wiedzieliśmy, że za nimi stoi dobro pacjenta i nasze, że dzięki temu, jako pracownicy, możemy się czuć w porządku, że pracujemy w dobrym miejscu i że możemy być z tego dumni. Chodziło też o stworzenie pozytywnego i rozpoznawalnego wizerunku ośrodka, który dotychczas utożsamiany był ze szpitalem psychiatrycznym - mówi inicjatorka zmian.
Jeden z zapisów kodeksu mówi o tym, że terapeucie nie wolno przyjmować żadnych prezentów od pacjentów i ich rodzin; ani przed, ani w trakcie, ani po leczeniu. Korzystanie z koligacji, umiejętności byłych i obecnych pacjentów nawet po to, aby doposażyć ośrodek czy go odremontować było i jest zjawiskiem spotykanym w lecznictwie odwykowym. W wielu ośrodkach istnieje również do dziś zwyczaj, że kto kończy terapię, "urządza" pożegnanie. Pacjenci zapraszali na imprezę - kiedyś również tutaj - swoich kolegów i wybranych terapeutów. Było zwykle wokół tego sporo zamieszania, parzono kawę o mocy takiej, że łyżka stała w szklance, a pacjenci siedzieli w kłębach dymu i wyglądało to tak, jakby w ich życiu nie zaszła żadna zmiana.
Uznałam, że to niczemu nie służy - wspomina Jagoda Fudała - Bezwarunkowe przestrzeganie wszystkich zasad zdejmuje z nas trud zastanawiania się, co jest w porządku, a co nie. Od kiedy obowiązują, uznają je również pacjenci i ich rodziny. Wszystko jest jasne zarówno dla nich jak i dla zespołu.
O niektórych z tych zasad odwiedzający placówkę dowiadują się natychmiast po wejściu dzięki informacjom wiszącym w widocznych miejscach.
- Pacjent ma się leczyć - mówi Ewa Serafin, psycholog i specjalista psychoterapii, formalnie zastępca kierownika ośrodka - jeśli wchodzi w inną rolę, proces ulega zaburzeniu. Pacjent jest inaczej traktowany, a i on sam widzi się w uprzywilejowanej pozycji.
O istnieniu kodeksu pacjenci dowiadują się przy podpisywaniu kontraktu terapeutycznego. Jest tam również znaczący dla nich akapit mówiący o tym, iż terapeuci zobowiązują się leczyć ich najlepiej jak potrafią. I tak pod względem udziału w procesie leczenia obie strony mają do spełnienia swoją rolę. A wobec zapisów wszyscy uczestnicy tego procesu pozostają równi. Wiarygodność tych treści zależy przede wszystkim od zespołu. Dlatego wokół kodeksu budują się więzi, rodzi osobisty sens wykonywanej pracy, a w Pruszkowie pracuje zespół zdolny do realizacji ambitnych zadań. Zespół, który z sobą współpracuje i to właśnie on - w zgodnej opinii naszych rozmówców - jest główną siłą placówki. Tu nie tyle ucieka się od osłabiających konfliktów, ale się im aktywnie przeciwdziała. Dzięki temu rodzi się w grupie zarówno spójność jak i zaufanie, które sprzyjają otwartej wymianie opinii. Właśnie w tym sposobie zarządzania tkwi cała tajemnica sukcesu ośrodka i zaangażowania ludzi. Merytoryczną pracę wykonują tu oczywiście terapeuci, ale wszyscy stosując się do obowiązujących reguł, wiedzą, iż od tego zależy renoma placówki. Każdy ma tutaj do wypełnienia swoją misję, która jest częścią misji całego ośrodka. Wymaga to od wszystkich indywidualnej odpowiedzialności za swój etap pracy i stanowisko, daje też każdemu prawo do oceny tego, jak o ten wizerunek dbają inni członkowie zespołu. Nagrodą jest osobista satysfakcja i świadomość, że ma się swój udział w tworzeniu wizerunku. Na to powodzenie pracuje dziś w Pruszkowie całkiem spora grupa osób.
Po kilku latach systematycznych i konsekwentnie wprowadzanych zmian Ośrodek w Pruszkowie zatrudnia dwóch lekarzy psychiatrów, 16 terapeutów, z których 11 jest specjalistami terapii uzależnień, a pięciu instruktorami. W zespole pracuje osiem pielęgniarek, które ukończyły Studium Pomocy Psychologicznej oraz siedem sanitariuszek. Współpraca poszczególnych osób odbywa się według ustalonego rytmu. Dwa razy w tygodniu odbywają się zebrania kliniczne, raz spotkania podzespołu terapeutów pracujących najkrócej, prowadzone przez bardziej doświadczonego kolegę. Terapeuci wspierają się więc merytorycznie. - Przy pomocy innych łatwiej zobaczyć pacjenta, rozwiązać jego problem. Nie jestem również osamotniona w swoich trudnościach; to przeciwdziała wypaleniu, ale także mobilizuje - mówi Ewa Serafin. W ten sposób doskonali się tu umiejętności. Rozwój zawodowy przekłada się na satysfakcję z pracy i skuteczność, co w czasach wzrastającej konkurencji ma zasadnicze znaczenie.
PRACOWNICY WOTUoAiW
| PRACOWNICY WOTUoAiW w Wojewódzkim Samodzielnym Psychiatrycznym Zespole Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej w PRUSZKOWIE |
|
| Jadwiga Fudała | specjalista psychoterapii uzależnień |
| Ewa Serafin | psycholog, specjalista psychoterapii
uzależnień |
| Liliana Bielecka | instruktor terapii uzależnień |
| Eliza Giędosz | psycholog |
| Izolda Gruchal | specjalista psychoterapii uzależnień |
| Bernarda Kejres | specjalista psychoterapii uzależnień |
| Elżbieta Konecka | instruktor terapii uzależnień |
| Bożena Kosińska |
specjalista psychoterapii uzależnień |
| Jerzy Kosko | instruktor terapii uzależnień |
| Joanna Lipka |
specjalista psychoterapii uzależnień |
| Hanna Ostrowska-Biskot | specjalista psychoterapii uzależnień |
| Monika Przygoda | specjalista psychoterapii uzależnień |
| Krzysztof Psula | instruktor terapii uzależnień |
| Joanna Sadowska | psycholog, specjalista psychoterapii uzależnień |
| Aleksandra Szołdra |
psycholog, specjalista psychoterapii uzależnień |
| Stanisław Witek |
instruktor terapii uzależnień |
| Bożena Żyndul-Gabrysiak | specjalista psychoterapii uzależnień |
| Danuta Warych |
specjalista psychiatrii |
| Zofia Kowalczyk | lekarz psychiatra |